wtorek, 8 września 2015

Przeprowadzki i zwiędłe słoneczniki

Niestety nie uniknęłam kolejnej przeprowadzki! A już myślałam, że przeszłam samą siebie z kartonami w czasie kursowania do Warszawy, a jednak można być lepszym! Nie spodziewałam się, że będę chciała ją przeprowadzić w tempie przyspieszonym- a jednak! Czyli przydźwiganie całej makulatury, która będzie stanowić czas wolny mojego najbliższego okresu (3 miesiące to minimum....). Nie wiem, jak pogodzę czytanie Tego z prowadzeniem bloga - zawsze to drugie będzie wygrywało walkowerem (jak i teraz!). Ach, chyba w swojej głowie referendum za i przeciw urządzę! Teraz to jest w modzie!

CV podrukowane, samochód wyczyszczony, więc mogłam od dzisiaj w pełnej klasie (może nie pełnej, bo w dżinsach:)) pojeździć po Gdańsku za ofertami. A myślałam, że to one za mną będą gonić! No nic... Widocznie jest jak w pewnej ważnej złotej myśli: W Polsce nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem! :D


Pozdrawiam serdecznie wśród usychających z tęsknoty za ciepłem, słoneczników! Oraz ze wspomnieniami niedzielnej wyprawy do Torunia i pysznej i romantycznej atmosfery w jednej z tamtejszych restauracji! (Gorąco polecam!). 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz