Niestety nie uniknęłam kolejnej przeprowadzki! A już
myślałam, że przeszłam samą siebie z kartonami w czasie kursowania do Warszawy,
a jednak można być lepszym! Nie spodziewałam się, że będę chciała ją
przeprowadzić w tempie przyspieszonym- a jednak! Czyli przydźwiganie całej
makulatury, która będzie stanowić czas wolny mojego najbliższego okresu (3
miesiące to minimum....). Nie wiem, jak pogodzę czytanie Tego z prowadzeniem
bloga - zawsze to drugie będzie wygrywało walkowerem (jak i teraz!). Ach, chyba
w swojej głowie referendum za i przeciw urządzę! Teraz to jest w modzie!
CV podrukowane, samochód wyczyszczony, więc mogłam od
dzisiaj w pełnej klasie (może nie pełnej, bo w dżinsach:)) pojeździć po Gdańsku
za ofertami. A myślałam, że to one za mną będą gonić! No nic... Widocznie jest
jak w pewnej ważnej złotej myśli: W
Polsce nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem! :D
Pozdrawiam serdecznie wśród usychających z tęsknoty za
ciepłem, słoneczników! Oraz ze wspomnieniami niedzielnej wyprawy do Torunia i
pysznej i romantycznej atmosfery w jednej z tamtejszych restauracji! (Gorąco
polecam!).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz