W urodziny zrobiłam sobie fajrant! Nie obiecywałam wszak, że będę pisać codziennie. A nie będę na pewno bo:
a) nieraz (ostatnio całkiem nieraz) mam co innego do roboty
b) nieraz (ostatnio częściej) mam więcej tzw. pracy po pracy ( i nie chodzi bynajmniej o gotowanie, bo to zaliczam do pasji)
c) nieraz (okazjonalnie) po prostu mi się nie chce.
Podpatrzone w pracy motto towarzyszyło mi dzisiaj przez cały poranek:
Jeśli jeszcze Cię szczęście nie doścignęło to dobrze! To znak wszak, że jest duże i idzie małymi krokami!
A na poważnie.... Albo nie! Po co powaga, powagę będę miała jak się zestarzeję. A nie wiem, kiedy to nastąpi. Zakupiłam (choć staram się nie pomagać w nałogach) dzisiaj koleżance malboro cienkie z zieloną kropką i nawet mnie o dowód spytano! (dziękuję Pani w Żabce! Od razu morale wzrosło poza skale!!). Bardzo się bałam, czy w trakcie wędrówki do sklepu z punktu A do B (200 m) nie zapomnę tej kropki i jakiego ma być koloru rzeczona, bo żar z nieba wypalał sukcesywnie wszystkie świeże połączenia neuronalne (szczególnie te z pamięci krótkotrwałej!!), ale nie pomyliłam się! Jedyna jeszcze dygresja do papierosów: 14.50zł!!?? Naprawdę.... Trzy magnumy! Albo 5 bochenków chleba, albo trzy trzydaniowe dania na stołówce, naprawdę..... Są granice!
W poszukiwaniu weny wracam do ratujących niejedno istnienie (no, może przesadziłam....ale na pewno - na razie - bez negatywnego wpływu na jakiekolwiek istnienie:)) wywodów na tematy ściśle tajne przez poufne!
Adiosss pięknego weeekendu życzę!! Trochę wody na ochłodę na koniec:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz